Organizator   Bilety         Strona główna Kontakt

Podaj swój adres e-mail:


 

 
Kraków
 
 
 
 
Najnowsze informacje na Facebooku
 
 
 
WAKACYJNY KONKURS MUZYCZNY Z NAGRODAMI
ZAPRASZAMY DO UDZIAŁU NA FACEBOOKU BOGUSŁAWA KACZYŃSKIEGO 
 
https://www.facebook.com/pages/Bogus%C5%82aw-Kaczy%C5%84ski/118749414905626
 
 
 
 

 
Zapraszam na koncert do Płocka.

KONCERT PLENEROWY
PŁOCK 2013

Piątek, 28 czerwca, godz. 20.00 Stary Rynek

Wykonawcy:
MAŁGORZATA DŁUGOSZ
DARIUSZ STACHURA • ADAM SZERSZEŃ

PŁOCKA ORKIESTRA SYMFONICZNA
DYRYGENT – ADAM KLOCEK

GOSPODARZ WIECZORU – BOGUSŁAW KACZYŃSKI

 
 
Link do najnowszym wystąpień Pana Bogusław Kaczyńskiego

 
Drodzy Przyjaciele,
Długi majowy weekend minął, niestety bez oczekiwanej pogody. W niedzielę i wczoraj świeciło wreszcie letnie słońce. Było cudownie. Dzisiaj znów dzień pochmurny i mokry. Jak ludzie przy takich nieustannych zmianach mogą czuć się dobrze? Czekajmy zatem na nadejście prawdziwego lata. 
W sobotę obejrzałem w stacji telewizyjnej MEZZO koncert inaugurujący działalność nowej sceny operowej w Petersburgu, która nosi nazwę Teatr Maryjski II. Nowy budynek wzniesiono vis – a – vis starego i historycznego Cesarskiego Teatru Maryjskiego i połączono oszklonym rękawem, który przebiega nad ulicą. Teatr otrzymał najnowocześniejsze w skali światowej urządzenia techniczne sceny. 
W inauguracyjnym wieczorze, utrzymanym na światowym poziomie artystycznym wystąpili czołowi rosyjscy artyści i goście z wielkiego operowego świata, jak Placido Domingo, Anna Netrebko i inni. Tańczył sławny Balet Teatru Maryjskiego ze swoimi primabalerinami, pierwszymi tancerzami i mistrzowskim corps de balletem. Pięknie i przejmująco śpiewał Chór Teatru Maryjskiego. Było dużo muzyki narodowej, ale też dzieła zagranicznych kompozytorów. Koncertem dyrygował Mistrz batuty, światowej sławy dyrygent i dyrektor Teatru Maryjskiego - Valery Gergiev. To pod jego kierownictwem scena odzyskała dawną świetność i znów stała się sławna i podziwiana na świecie. 
Na widowni zasiadła muzykalna i wrażliwa publiczność, świetnie i żywiołowo reagująca na mistrzowskie prezentacje. Miejsce w jednym z rzędów zajął prezydent Władimir Putin, któremu towarzyszyła legenda światowego baletu – Maja Plisiecka. To był prawdziwy ukłon złożony twórcom kultury narodowej. 
W tej chwili w Petersburgu działają trzy teatry operowe: Cesarski Teatr Maryjski, Teatr Maryjski II, Teatr Michajłowski. Myślice, że to za dużo? Spróbujcie kupić bilet do jednego z tych teatrów, a stwierdzicie, że graniczy to z cudem!
Koniecznie zobaczcie ten koncert inauguracyjny, a będziecie w pełni usatysfakcjonowani i zachwyceni. Nie każdy przecież żyje kopaniem piłki i budowaniem stadionów. Czekajmy na lepsze czasy! 
Pozdrawiam Was i czekam.
Zdjęcie: Drodzy Przyjaciele,  Długi majowy weekend minął, niestety bez oczekiwanej pogody. W niedzielę i wczoraj  świeciło wreszcie letnie słońce. Było cudownie. Dzisiaj znów dzień pochmurny i mokry. Jak ludzie przy takich nieustannych zmianach mogą czuć się dobrze? Czekajmy zatem na nadejście prawdziwego lata.   W sobotę obejrzałem w stacji telewizyjnej MEZZO koncert inaugurujący działalność  nowej sceny operowej w Petersburgu, która nosi nazwę Teatr Maryjski II. Nowy budynek wzniesiono vis – a – vis starego i historycznego Cesarskiego Teatru Maryjskiego i połączono oszklonym rękawem, który przebiega nad ulicą. Teatr otrzymał najnowocześniejsze w skali światowej urządzenia techniczne sceny.   W inauguracyjnym wieczorze, utrzymanym na światowym poziomie artystycznym wystąpili czołowi rosyjscy artyści i goście z wielkiego operowego świata, jak Placido Domingo, Anna Netrebko i inni. Tańczył sławny Balet Teatru Maryjskiego ze swoimi primabalerinami, pierwszymi tancerzami i mistrzowskim corps de balletem.  Pięknie i przejmująco śpiewał Chór Teatru Maryjskiego. Było dużo muzyki narodowej, ale też dzieła zagranicznych kompozytorów. Koncertem dyrygował Mistrz batuty, światowej sławy dyrygent i dyrektor Teatru Maryjskiego - Valery Gergiev. To pod jego kierownictwem scena odzyskała dawną świetność i znów stała się sławna i podziwiana na świecie.   Na widowni zasiadła muzykalna i wrażliwa publiczność, świetnie i żywiołowo reagująca na mistrzowskie prezentacje. Miejsce w jednym z rzędów zajął prezydent Władimir Putin, któremu towarzyszyła legenda światowego baletu – Maja Plisiecka. To był prawdziwy ukłon złożony twórcom kultury narodowej.   W tej chwili w Petersburgu działają trzy teatry operowe: Cesarski Teatr Maryjski, Teatr Maryjski II, Teatr Michajłowski. Myślice, że to za dużo? Spróbujcie kupić bilet do jednego z tych teatrów, a stwierdzicie, że graniczy to z cudem!  Koniecznie zobaczcie ten koncert inauguracyjny, a będziecie w pełni usatysfakcjonowani i zachwyceni. Nie każdy przecież żyje kopaniem piłki i budowaniem stadionów. Czekajmy na lepsze czasy!  Pozdrawiam Was i czekam.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 
Drodzy Przyjaciele,
Znów jest mi smutno, bo przez okno nie widzę nawet promienia słońca. Jak długo ta ciemnica będzie jeszcze trwała? Czekając na piękniejsze dni, skupiam całą uwagę na pisaniu kolejnej książki i organizowaniu dalszych Przystanków Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury. Zaprosili nas: 1 czerwca Chrzanów oraz 14 lipca Wieliczka. Z radością tam przyjedziemy. Pozdrawiam wszystkich jak zwykle serdecznie.

P.S. Dziękuję za wszystkie piękne wpisy i wiadomości. Są wyjątkowe i chętnie część z nich wykorzystam w kolejnej książce. 

http://chrzanow.naszemiasto.pl/artykul/1801499,dni-chrzanowa-2013-boguslaw-kaczynski-wypromuje-miasto,id,t.html
 
 
 
Wręczenie Wiktorów link do Facebooka
 
 

 
Szanowni Państwo,

Musical Człowiek z La Manchy, który odbył się w niedzielę w Sali Kongresowej dzięki staraniom łódzkiej impresario Barbary Kaczmarkiewicz, stał się wielkim wydarzeniem artystycznym.  Gratulacje dyrekcji i całemu zespołowi Teatru Muzycznego z Łodzi, reżyserowi Waldemarowi Zawodzińskiemu i oczywiście wykonawcy głównej roli – wielkiemu aktorowi i śpiewakowi Zbigniewowi Maciasowi, który kreował postać Don Kichota. Publiczność jak zahipnotyzowana śledziła losy bohaterów, a po spektaklu  opuszczała widownię rozmyślając o człowieczym losie. Chociaż Anna German śpiewała : „Człowieczy los nie jest bajką ani snem. Człowieczy los jest zwyczajnym szarym dniem…”, warto -  jak uczy nas Cervantes w swojej wiekopomnej powieści o Don Kichocie -  do tego „szarego dnia” dołączyć także marzenia. 

Życzę wszystkim powodzenia i ciągłych marzeń.

P. S: Po wygłoszeniu komentarza poprzedzającego spektakl, otrzymałem od publiczności  nie tylko oklaski, ale także piękne kwiaty. Szczególnie wzruszył mnie ogromny bukiet róż, który podano mi z widowni. Dołączony do niego list był na tyle wzruszający, że postanowiłem podzielić się z Wami jego treścią.



 Zapraszam serdecznie.
 
Bogusław Kaczyński

 


 

Szanowni Państwo,


Mimo, że panują siarczyste mrozy i za oknami leży śnieg, życzę Państwu miłych i ciepłych Świąt Wielkanocnych, radości ducha, wiary w lepsze jutro, wiosny w sercach i nieustającego optymizmu oraz wspaniałych przeżyć muzycznych. Pamiętajmy też przy stole świątecznym o „Mazowszu”, które przeżywa najtrudniejszy okres w swojej historii. Walczy o przetrwanie. Życzę aby im się to udało!

 

 

 


 

Szanowni Państwo,


Link do zdjęć

Wróciłem właśnie z Raciborza, gdzie w pięknej sali Centrum Kultury odbywał się koncert muzyki operowej. Bohaterem wieczoru był znakomity, światowej sławy tenor bułgarski – od dziesięcioleci związany z Polską – Kałudi Kałudow. Jego piękny tenorowy głos dobrze znany jest publiczności najsławniejszych teatrów operowych, jak mediolańska La Scala, Opera Wiedeńska, Teatr Bolszoj w Moskwie, Opery w Rzymie, Palermo, Tel Awiwie, Wenecji, Sofii a także w Warszawie. Od wielu lat Kałudow prowadzi szkołę śpiewu i wykształcił całe grono znakomitych śpiewaków, którzy już budują swoje międzynarodowe kariery. Jednym z nich jest Rafał Siwek. Na koncercie w Raciborzu zdumiewał potęgą i urodą swego basowego głosu. Z pewnością jest on wschodzącą gwiazdą światowej wokalistyki. Występowały także dwie wychowanki Kałudowa: Anna Dytry, solistka wielu zagranicznych teatrów operowych oraz absolwentka Akademii Muzycznej w Katowicach w klasie Maestro – Kinga Wystub. Artystom towarzyszyła Orkiestra Filharmonii Częstochowskiej pod dyrekcją młodego i zdolnego kapelmistrza Adama Klocka. W finale koncertu Kałudi Kałudow i Anna Dytry zaśpiewali duet z I aktu opery Otello. Było to znakomite wykonanie, które na długo pozostanie w pamięci rozentuzjazmowanej publiczności. Na zakończenie koncertu składano życzenia i gratulacje, a widownia odśpiewała „200 Lat „. Wykonawcy zostali także zaproszeni do Raciborza na kolejne występy. I proszę mi nie mówić, że polska publiczność nie interesuje się operą. Jest wprost przeciwnie, czego dowodem był koncert w Raciborzu. 
Pozdrawiam Wszystkich, niestety zimowo i śnieżnie!

Bogusław Kaczyński 

 

 


 

 Wypowiedź Romualda Spychalskiego o Przystanku Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury w Łodzi

 

 

 -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Szanowni Państwo.,

Wczoraj, przed Teatrem Wielkim, gdzie urządzono jubileusz 65 - lecia Mazowsza, Zespół urządził demonstrację. Artyści informowali wchodzącą do Teatru publiczność o ich pogarszającej się  sytuacji artystycznej i ekonomicznej, o odwołanym przez marszałka województwa mazowieckiego konkursie na dyrektora, z którym wiązano wielkie nadzieje. Myślę, że nadszedł czas, aby ludzie rozmiłowani w polskiej kulturze stanęli  w obronie tego zasłużonego Zespołu. Wzywam do tego. A oto garść moich refleksji.

„Minęło szesnaście lat od śmierci Miry Zimińskiej, genialnej twórczyni światowych sukcesów Mazowsza. W tym czasie Zespół - do niedawna nazywany „największym ambasadorem kultury polskiej” - dramatycznie obniżył  swoje loty artystyczne i przeżywa coraz poważniejsze problemy ekonomiczne. Winę za tę sytuację ponoszą kolejne, nie dbające o kulturę narodową rządy i co rusz zmieniający się dyrektorzy Mazowsza. Nie znali się oni – co prawda - na kulturze ludowej, ale byli  wiernymi członkami swoich partii, których trzeba było jakoś „urządzić”. Szkoda, że kosztem tak wspaniałego i zasłużonego dla kultury światowej Zespołu.

Nadzieją na choćby częściowe rozwiązanie problemów Mazowsza był konkurs na stanowisko dyrektora ogłoszony jesienią 2012 roku, przez marszałka województwa mazowieckiego, któremu z niewiadomych powodów Mazowsze podlega. Niestety, po dwóch spotkaniach jury, w których uczestniczyłem jako przedstawiciel Związku Artystów Sceny Polskiej,  konkurs został odwołany.  Pod pozorem przekroczenia terminu obrad. Jeśli to prawda, to odpowiedzialność  ponoszą urzędnicy Urzędu Marszałkowskiego, którzy wyznaczali daty spotkań. Podejrzewam  jednak, że był to mało istotny i pokrętny pretekst . Chodziło tutaj raczej o umieszczenie na dyrekcyjnym stanowisku osoby z kręgu pana marszałka.

Od lat twierdzę, że Mazowsze powinno stać się narodową instytucją kultury, finansowaną przez państwo. Na to wyróżnienie  Zespół zasłużył sobie przez 65 lat istnienia.  Bardziej niż większość narodowych instytucji  w kraju. Zanim jednak politycy, którzy mają odwagę sterować kulturą w Polsce, zrozumieją potrzebę takiego działania, proponuję zmobilizować wszystkie siły aby ratować Mazowsze od zagłady, która coraz bardziej zagraża Zespołowi. A potem – w gronie ludzi, którym bliska jest polska kultura i dziedzictwo narodowe - będziemy się głowili nad tym jak przywrócić Mazowszu jego dawną świetność. Świetność, którą Zespół  zawdzięcza Wielkiej Mirze Zimińskiej – Sygietyńskiej oraz współpracującym z nią przez te wszystkie lata, choreografem Witoldem Zapałą, a także setkom  młodych śpiewaków, tancerzy i muzyków rozkochanych w .polskiej narodowej tradycji.”

 Bogusław Kaczyński



LINK DO ZDJĘĆ PRZYSTANKU FESTIWALU IM. JANA KIEPURY W TORUNIU
 

 

 

Szanowni Państwo,

Przystanek Europejskiego Festiwalu  im. Jana Kiepury w Łodzi zakończył się wielkim sukcesem i długotrwałą owacją na stojąco. Artyści i publiczność na zakończenie Przystanku zasypani zostali deszczem czerwonych serduszek, które widzowie chętnie zabierali na pamiątkę.  Był to piękny efekt. Nadspodziewanie wyglądał również wystrój estrady i widowni, która przecież nie jest zbudowana po to, by prezentować w niej  gale muzyczne. Zawieszone wokół ogromne ilości balonów przybierały różne kolory i ocieplały zimną pod względem wystroju architektonicznego Arenę o charakterze typowo sportowym. Publiczność i artyści czuli się jak w przytulnym dziewiętnastowiecznym teatrze. Tę wyczarowaną scenografię zawdzięczamy organizatorowi Przystanku w Łodzi, znakomitemu i pełnemu różnych fantazyjnych pomysłów impresario – Barbarze Kaczmarkiewicz. Dokonała ona tego wieczoru prawdziwych cudów.

Wykonawcy śpiewali jak zawsze z wielką pasją i czarowali swoimi głosami rozentuzjazmowaną, wielotysięczną publiczność, która po czterech godzinach koncertu nie chciała wracać do domów, tylko zarzucała artystów kwiatami, śpiewała „Sto lat” i domagała się dalszych bisów. Warto podkreślić, że występowała w Przystanku jako gość wieczoru Grażyna Brodzińska, której talentu, sztuki i elegancji nie trzeba nikomu rekomendować. Łódź to wspaniałe, muzykalne miasto, do którego chętnie jeszcze kiedyś wrócimy. A już 16 marca wybieramy się z Przystankiem Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury do Krosna.

Pozdrawiam serdecznie

 

 

Szanowni Państwo,

Dwa dni przed Przystankiem Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury, który odbył się  w ogromnej Hali Atlas Arena w Łodzi, ukazał się w Dzienniku Łódzkim wywiad przeprowadzony ze mną przez znanego dziennikarza Dariusza Pawłowskiego. Warto ten tekst przeczytać, gdyż odpowiada on na ważne pytania, nurtujące wielu miłośników prawdziwej kultury. O przebiegu Przystanku, który zakończył się wielkim sukcesem poinformuję jutro. Gorąco pozdrawiam.

 

Wielka klasa to nie żart...

Wszyscy artyści, o których mówi, są dla niego wspaniali i niezwykli. O innych nie mówi. I ciągle jest liczna rzesza takich, którzy chcieliby, by o nich mówił.
Bogusław Kaczyński mówić o sztuce, a przede wszystkim muzyce, uwielbia. Więcej, mówienie o niej uważa za coś w rodzaju misji.
- W tych ponurych, szarych, przaśnych czasach PRL chciałem pokazać rodakom, że piękna muzyka może dostarczyć dużo radości i przyjemności, ale że wymaga ona pewnej postawy i oprawy - podkreśla Bogusław Kaczyński. - Że trzeba się ładnie ubrać, umieć wytwornie zachować, przestrzegać pewnej etykiety. I proszę zobaczyć, podczas moich koncertów publiczność zawsze prezentowała się znakomicie. Mimo trudności związanych z codziennością. A to oznacza, że to było i jest nam potrzebne. I że kindersztuba pozwalała nam uciec od przeciętności.
Tym zresztą Kaczyński także drażnił. Bo był inny.
Festiwal, który ruszył z miejsca
W niedzielę Bogusław Kaczyński zadba znowu o styl i elegancję łodzian. Będzie gościem przystanku Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury w Atlas  Arenie. Festiwalu, który jest jego ukochanym dzieckiem, poświęconym ukochanemu artyście, i który powstał w górskiej Krynicy Zdroju. Ale nie mógł tam dłużej zostać.
- Byłem inicjatorem i założycielem tego festiwalu oraz jego dyrektorem przez 28 lat - opowiada z wyraźnym smutkiem Bogusław Kaczyński. - Dwa lata temu rozstałem się z Krynicą. Nie ma tam ani sali teatralnej, ani specjalnych hoteli, są wielkie problemy organizacyjne. Postanowiliśmy więc zmienić formułę i teraz przyjeżdżać z naszymi propozycjami do publiczności.
Oczywistym jest jednak, że to nie brak sali koncertowej zdecydował o porzuceniu Krynicy. W końcu tyle lat jej tam nie było...
- Odszedłem dlatego, że nie znalazłem wspólnego języka z nowym burmistrzem Krynicy - dodaje. - Pracowałem przez te wszystkie lata z wieloma burmistrzami, lepszymi i gorszymi. Ale wszyscy byli serdeczni, oddani festiwalowi i mnie. Ten nie spełnia żadnych moich oczekiwań i współpraca z nim okazała się niemożliwa. Próbowałem osiągnąć porozumienie, ale się nie udało. On też uważał, że festiwal należy się Krynicy i że on się sam robi. Nie zdawał sobie sprawy ile to wymaga wysiłku. Myśmy pracowali na ten festiwal cały rok w Warszawie, w dodatku ja w przyczepie do mojego samochodu przywoziłem worki pieniędzy, które wyżebrałem od  różnych ludzi na ten festiwal. Ale on o tym nie wiedział i nie chce wiedzieć. Doszedłem w życiu do pewnego etapu. Kiedyś, do  choroby mojej, a to już sześć lat, merdałem ogonem przed każdym kto był mi w stanie pomóc w moim festiwalu, wesprzeć go, dofinansować. Robiłem wszystko, żeby ten festiwal mógł się odbyć. W tej chwili już przed nikim nie merdam ogonem. To już jest niemożliwe. Przekroczyłem pewien próg. Więcej nie mogę.
Bogusław Kaczyński zauważa też, że sytuacja w kraju jest taka, iż nawet merdanie niewiele dziś pomaga.
- Opowiadał mi dyrektor festiwalu imienia Didura na południu Polski o okropnej sytuacji jego przedsięwzięcia. Mówię: no wie pan, sponsorzy... Odpowiedział, że szuka wszędzie pieniędzy. Był na przykład u dyrektora oddziału banku i prosił o wsparcie festiwalu. Dyrektor narzekał na trudności, po godzinie rozmowa się skończyła. Mój znajomy był bardzo zasmucony i dyrektor banku mówi: "Proszę pana, jak tak nie lubię, kiedy moi interesanci wychodzą ode mnie zasmuceni. I żeby nie był pan zasmucony, to ja panu dam na  festiwal". Dyrektor festiwalu na  chwilę się ucieszył i usłyszał od  dyrektora banku: "Ja dam panu na festiwal. Pięćdziesiąt złotych". To ja takich sytuacji nie chcę.
Bogusław Kaczyński zabiegał też, żeby w Krynicy powstała hala, w której mógłby się odbywać festiwal.To też się nie powiodło.
- Zadawałem sobie sam pytanie: Czy ja mam całe życie mam budować festiwale na pustyni, na piasku? A moi często nieutalentowani koledzy mają wielkie teatry i inne przedsięwzięcia i doprowadzają je do ruiny. Uznałem, że mam tego dosyć, nie chcę już.
Ostatni powód wyprowadzki z Krynicy jest najbardziej zaskakujący.
-  Ja przez całe swoje życie, taką mam konstrukcję, nie znosiłem gór - przyznaje. - Gdy jechałem do Krynicy, to od Nowego Sącza już mi było duszno i za  wysoko. Potem chciałem z Krynicy wyjechać, najchętniej nad  morze, na molo w Sopocie.
Znamię czasu czy rewolucja kulturalna?    
Burmistrz Krynicy, w opisie Bogusława Kaczyńskiego, jest symbolem nowych czasów i nowych "panów". To kolejny powód do  zmartwień. 
- Martwi mnie to, że najmłodsze pokolenie nic nie wie o Janie Kiepurze, ale ono nie wie też o Chopinie czy Paderewskim. Czasem mam wrażenie, że nic nie wie. Moim oponenci mówią, że oni wiedzą, jak włączyć komputer. Ja należę do pokolenia, które tego nie potrafi, oni zaś już rodzą się z tą umiejętnością i jako małe dzieci potrafią wykonywać na komputerze rozmaite ewolucje. Ja jednak odpowiadam: przepraszam bardzo, ale ja jako dziecko potrafiłem grać czterogłosową fugę Jana Sebastiana Bacha. I to na koncercie przed tłumami publiczności. Ale to jest znamię czasu.
Te zmiany sięgają jednak głębiej.
- W Polsce panuje specyficzna rewolucja kulturalna - ocenia Bogusław Kaczyński. - To jest dla mnie absolutnie czytelne i widoczne. W ruinę obracają się dawne wspaniałości naszej cywilizacji, którym moje pokolenie, ale i młodsze, hołdowały. A najnowsze pokolenia już o wielu rzeczach nie chcą słyszeć, bo uważają, że jest to niepotrzebne nikomu. Tak nie jest. Jeśli nie byłyby potrzebne te wartości, którym myśmy hołdowali, to co robią profesorowie akademii medycznych, chirurdzy? Po co budować coś na wiedzy i kulturze wykształconej przez lata, można ogłosić konkurs w telewizji i wyłonić operatorów różnych chorób, po co profesury i wielkie światowe nazwiska... Absurd, prawda? To samo dotyczy każdej dziedziny,  ciągle jest to aktualne:  światowe wielkie nazwiska i dokonania różnych epok, tylko trzeba o tym mówić, bo dzisiejsza młodzież nie wie o tym. W domu o tym nie nie słyszy, w szkole nie słyszy, w telewizji wykluczone, więc skąd o tym ma wiedzieć? Zatem  mówmy i mówmy, żebyśmy my przynajmniej byli w porządku wobec cywilizacji, której cząstką wszyscy się czujemy. Ja będę mówił na pewno.
Bogusław Kaczyński nie raz podkreśla, że to, jakim jest, wyniósł z domu. Ojciec zaraził go miłością do opery, rodzice nauczyli, że trzeba mieć maniery, że człowiek cywilizowany nosi garnitur, koszulę, krawat, kąpie się, myje zęby, ma czyste paznokcie.
- Trzeba usilnie pracować nad  edukacją najmłodszych, jeśli dorośli są niewrażliwi na sztukę niewiele już da się zrobić, choć też trzeba próbować.  Dzisiejsze mówienie o lekcjach muzyki i innych zajęciach mnie nie przekonuje, bo ja widzę jak one są prowadzone. Często przez ludzi, którzy nie kochają muzyki i sztuki, jak więc oni mogą nauczyć dziecko miłości do muzyki. Trzeba przywrócić też modę na  chóry szkolne, orkiestry szkolne, teatralne zespoły amatorskie. Bo to uczy nie tylko sztuki i kultury, ale jest też bezpośrednim uczestnictwem w tworzeniu sztuki. A to wielkie doświadczenie. Dziś jesteśmy bardzo bierni.
Bierność łączy się też z brakiem skupienia.
- Dzisiaj robimy wiele rzeczy na raz, na przykład włączamy telewizor i on sobie gra, a my wykonujemy inne czynności. Kiedyś przed telewizorem zasiadała cała rodzina i w skupieniu oglądało się spektakl, film czy jakiś program. Potem telewizor był wyłączany i przechodziło się do  swoich zajęć.  Będę walczył o poważny rodzaj skupienia i odpowiedzialności. Jeśli słucham symfonii Beethovena, to nie ma dla mnie w tym momencie ważniejszej rzeczy.
Teraz Kiepura
Najważniejszy jednak pozostaje Jan Kiepura. Złoty chłopak z Sosnowca, któremu Bogusław Kaczyński chce poświęcić najważniejsze swoje dzieło następnych lat.
- Chcę napisać obszerną biografię poświęconą temu artyście - zdradza. - To była bowiem wspaniała kariera, która pobudza ludzką wyobraźnię. To jest opowieść o tym, jak chłopiec z niewielkiego, zadymionego miasta wymarzył sobie wielką karierę i jak mu się udało tę karierę zrealizować. Bez protekcji, bez układów, bez telewizji. On to wszystko sobie sam wyśpiewał.
Przed laty była już nadzieja, że powstanie serial o Kiepurze.
-  Napisałem na zamówienie zespołu filmowego, któremu wtedy przewodził Krzysztof Zanussi 12-odcinkowy serial poświęcony Kiepurze - opowiada  Bogusław Kaczyński. - Miał to reżyserować Janusz  Rzeszewski. Projekt został przyjęty, ale zaczęły się trudności finansowe. Byłem też sceptyczny w sprawie obsady, pytałem: skąd weźmiecie wykonawcę roli Jana Kiepury? I nie chodzi o wygląd, ale kto to będzie mógł śpiewać, jak Kiepura? Jan Kiepura miał bowiem jeden z tych nielicznych głosów na świecie, że wystarczyło, iż zaśpiewa jeden takt i od razu było wiadomo, że to on. To był nieprawdopodobnie  charakterystyczny, serdeczny i słoneczny głos. Dlatego porywał tłumy, nawet te, które nigdy nie były w operze. Placido Domingo powiedział mi kiedyś, że  Kiepura był prekursorem śpiewania na  otwartych przestrzeniach. Wychodząc na dach samochodu.  Do dziś się zastanawiam, jak to było możliwe, że on śpiewał  nie mając mikrofonu, przed  Operą Wiedeńską, stojąc na dachu swojego  czarnego mercedesa, gdy tłum wstrzymał ruch tramwajowy, i był wszędzie słyszalny. A musiał być słyszalny, bo tłum szalał, a niektóre panienki mdlały z zachwytu  i przejęcia.  W Wiedniu uważają, że był on dla  Wiednia lat 30. tym, czym Beatlesi dla Londynu lat 60 i 70.
Wielką wiedzę o Kiepurze Bogusław Kaczyński zdobył od  jego bliskich.
- Jestem dumny i szczęśliwy, że mogłem się przyjaźnić z żoną śpiewaka, Márthą Eggerth i jego bratem, Władysławem, do  którego jeździłem często na Florydę. Całe dni rozmawialiśmy,  to były niesamowite opowieści. Teraz materiały poświęcone  Kiepurze zajmują pół mojego mieszkania. Powoli porządkuję je. Powinienem napisać tę biografię 20 lat temu. Ale wtedy  zawładnęła mną całkowicie telewizja. Ciągłe wyjazdy, występy - nie miałem kiedy. Teraz jest większa możliwość. Muszę zostawić po sobie taką książkę, czuję się w obowiązku.
Przeszkodą jest też ciągła rehabilitacja po udarze.
-  Ciągle walczę, ale wiem też, że przesadzam z pracą. Ostatnio dostałem zaproszenie do Stanów Zjednoczonych. Zdaniem profesorów mojej kliniki, nie mogę jeszcze latać samolotami. Bardzo tego żałuję, bo ciągle coś chcę robić, mam wiele pomysłów. Może powinienem kupić na raty miotłę elektryczną i na  niej latać z miejsca na miejsce?
Czemu nie, miotła to przecież nie samolot...



 
 


 


 


 

 Szanowni Państwo,

Niezapomniane wrażenia przywiozłem z Torunia. Przystanek Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury odbywał się w pięknej i dużej auli Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika. Sala wypełniła się po brzegi widzami. Jak przystało na historyczne miasto o wielkich tradycjach inteligenckich, publiczność była wrażliwa, elegancka i żywiołowa. Podczas wielogodzinnego Przystanku na sali panował niezwykle serdeczny  nastrój. Występy przerywane były  co chwila owacjami stojącymi i wołaniem o bis. Istotnie, było co oklaskiwać. Śpiewacy zaprezentowali się w pięknym repertuarze i wszyscy wznieśli się na wyżyny sztuki muzycznej. Dziękuję im za to. Miałem w życiu tysiące, dziesiątki tysięcy koncertów w kraju i zagranicą. Na całym świecie. Jednak  to spotkanie z wytrawną, rozśpiewaną toruńską publicznością pozostanie w moich wspomnieniach jako jedno z najpiękniejszych. Tego zdania są również wykonawcy. Myślę, że Jan Kiepura – bohater wieczoru - byłby także usatysfakcjonowany i szczęśliwy.

Pozdrawiam i powoli pakuję się na kolejny Przystanek Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury, który odbędzie się już w niedzielę, 17 lutego w Hali Atlas Arena w Łodzi.

Bogusław Kaczyński


 


 

  
 
  
Drodzy Przyjaciele,

Wróciłem z Rzeszowa niezwykle uradowany, żeby nie rzec uskrzydlony. Reakcja publiczności podczas obu naszych koncertów w Filharmonii Podkarpackiej była wręcz entuzjastyczna. Koncerty trwały wyjątkowo długo, bo publiczność wypełniająca widownię do ostatniego stojącego miejsca nie chciała wracać do domu, tylko biła brawo i domagała się coraz to nowych bisów, które następowały jedne za drugimi. Wykonawcy byli już bardzo zmęczeni, ale niezwykle uradowani, bo przecież dla publiczności istniejemy i prezentujemy swoją sztukę. Wszyscy świetnie śpiewali, znakomicie grała Orkiestra pod dyrekcją Mirosława Jacka Błaszczyka. To prawdziwa radość uczestniczyć w takich koncertach. 

Nie zdążyłem jeszcze wypocząć, a już wybieram się w podróż do Torunia, gdzie czeka nas kolejny Przystanek Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury. Następnego dnia prowadzę Galę Walentynkową w ogromnej Sali Kongresowej w Warszawie. Proszę, trzymajcie kciuki za mnie i artystów. 

Łączę serdeczne, coraz bardziej już wiosenne pozdrowienia.

 

 


 

Zapowiedź koncertu w Łodzi


Szanowni Państwo

Kiedy będziecie czytali moje słowa, będę pędził samochodem na koncerty do Rzeszowa, połączone z premierą mojej ostatniej książki „Łańcut, moja miłość”. Bardzo się z tego cieszę. Napiszę o tych występach i premierze książki w następnym tygodniu, po powrocie do Warszawy. A teraz przesyłam link mojego występu w Telewizji łódzkiej. Nie mogę go zmontować, więc polecam początek pierwszego materiału. W drugim linku pojawiam się w dziewiętnastej minucie. Zapraszam do obejrzenia.

Pozdrawiam serdecznie

Łódzkie Wiadomości Dnia od 18 minuty:

http://www.tvp.pl/lodz/informacja/lwd/wideo/24012013-1830/9859379

Twoje Popołudnie z Telewizją Łódź:

http://www.tvp.pl/lodz/rozmaitosci/twoje-popoludnie-z-telewizja-lodz/wideo/2
4012013/9858819

 

Zamieszczam artykuł z łódzkiego Expressu ilustrowanego, który ukazał się po mojej konferencji prasowej zapowiadającej Przystanek Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury w Hali Atlas Arena w Łodzi 17 lutego. Do zobaczenia na Przystanku!

 



 

Po koncercie w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu w tamtejszej Telewizji ukazał się wywiad przeprowadzony przez redaktora Mirosława Riedla. Zapraszam do obejrzenia!

 

http://www.facebook.com/pages/Bogus%C5%82aw-Kaczy%C5%84ski/118749414905626?ref=ts&fref=ts

 


RELACJA Z KONCERTU NOWOROCZNEGO W JAWORZNIE (LINK)

http://www.mojejaworzno.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2337&Itemid=1#.UQKD8B1dOnk


 

 

 


 



 


 


 

 


 

Podczas koncertu odbędzie się premiera książki " Łańcut, moja miłość" z udziałem zaproszonych gości.
W foyer Filharmonii czynne będzie stoisko Wydawnictwa Casa Grande z Warszawy, w którym można będzie nabyć po cenie promocyjnej książki. Polecam!

 

 

 



 

 

 W programie, już po wydrukowaniu afisza zaszły zmiany. Zamiast Tadeusza Szlenkiera śpiewać będzie Dariusz Stachura. Ponadto wystąpi Tomasz Rak. Udział weźmie też para taneczna, odnosząca sukcesy w tańcu towarzyskim. Zapraszam!

 

 

 

 


 

Drodzy Państwo,
Zapraszam do obejrzenia rozmowy, która ukazała się na popularnym portalu internetowym "20m2 Łukasza". Muszę przyznać, że pierwszy raz występowałem w tak maleńkim studiu urządzonym w prywatnym mieszkaniu. Panowała tam miła i serdeczna atmosfera. Rozmowę prowadził gospodarz kawalerki - Łukasz Jakóbiak. Obejrzyjcie koniecznie ten materiał!

http://www.youtube.com/watch?v=GkcCwNeIuRU

 

 


 

Szanowni Państwo,

Dziękuję bardzo za wszystkie życzenia świąteczne i noworoczne. Oby rok, który przywitaliśmy był dla Państwa łaskawy i przyjazny. Życzę tego Państwu i sobie. Zanim przedstawię obiecany tekst na temat Przystanków Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury, zamieszczam recenzję napisaną przez Sławomira Pietrasa po przeczytaniu książki „Łańcut, moja miłość”. Ukazała się ona w świątecznym wydaniu pisma Angora. Nie ukrywam, że sprawiła mi wielką radość. 
Serdecznie pozdrawiam

 

 

 

Szanowni Państwo

Rok 2012 dobiega końca. Wszyscy zapewne zastanawiamy się, jaki będzie rok następny. Czy będzie lepszy czy gorszy od tego, który żegnamy. Życzę wam, aby był piękniejszy, dostatniejszy i dostarczył wielu prawdziwych wzruszeń artystycznych. Aby w środkach masowego przekazu przestano mylić muzykę, tę pisaną przez duże M, z panującym powszechnie show biznesem. Aby wreszcie odróżniano kompozytora, śpiewaka, pianistę czy skrzypka od amatora, dyletanta i ignoranta. Jako „chorobliwy” optymista wierzę w poprawę sytuacji zepchniętej do podziemia, wysokiej kultury, która z niedożywienia umiera i przypomina więdniejące kwiaty wyjęte z wazonu.

                Zapraszam na Koncert Noworoczny z Wiednia, z Sali Filharmoników Wiedeńskich, który w tym roku będę komentował po raz 29. Będzie jak zwykle szampańska zabawa, elita publiczności świata i muzyka dynastii Straussów . Początek koncertu o godzinie 12:05 w Programie II TVP. Do zobaczenia i do siego roku.


 

 


   

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku 2013 życzę  zdrowia, szczęścia i wszelkiej pomyślności.
Bogus
ław Kaczyński
i Zespó
ł Casa Grande


 

Szanowni Państwo,
Od wczoraj przeżywam prawdziwe trzęsienie ziemi wywołane publikacją w Fakcie. Tekst, który ukazał się w formie papierowej i elektronicznej spowodował nadspodziewaną lawinę listów od bardzo miłych, serdecznych i życzliwych mojej osobie Czytelników. Z artykułu zamieszczonego w Fakcie można bowiem wnioskować, że spędzam Święta Bożego Narodzenia samotnie, opuszczony i zapomniany przez świat i ludzi. Pragnę wyjaśnić, że jest to informacja nieprawdziwa. Od wielu lat samotnie - i to z własnego wyboru - spędzam Wigilię, gdyż według praktykowanej w domu moich przodków tradycji jest to wieczór szczególny, prawdziwie rodzinny.
 
Od sześciu lat nie mam już niestety nikogo z bliskiej rodziny, więc przez cały wieczór wigilijny powracam wspomnieniami do lat szczęśliwego, prawdziwie baśniowego dzieciństwa oraz udekorowanej świecidełkami choinki i słucham najpiękniejszych staropolskich kolęd. Palę też świeczkę przywodzącą na myśl ludzi bliskich memu sercu i duszy. W pierwszy dzień Świąt jestem zaproszony na obiad do przyjaciół. Następnego dnia także. Tak więc, nie będę na te Święta sam, ale otoczony ludźmi.
 
I najpiękniejszymi wspomnieniami. Taka jest prawda o mojej rzekomej samotności. Niemniej pragnę podziękować z głębi serca wszystkim internautom, którzy na Święta zaprosili mnie do swoich domów lub pisali, że podczas kolacji wigilijnej będą się ze mną dzielili opłatkiem. To bardzo piękny i wzruszający gest, o którym będę pamiętał do końca życia.
 
Raz jeszcze wszystkim bardzo, bardzo dziękuję i przesyłam najserdeczniejsze życzenia miłych, pogodnych, rodzinnych Świąt. Kocham Was bardzo.


 
 
 
 
 

 

Szanowni Państwo,
Trwa piękny czas robienia prezentów pod choinkę. Serdecznie zapraszam do mojej księgarni i antykwariatu, w którym znajdziecie ciekawe kolędy i inne płyty, a także bogaty wybór książek i albumów. Szczególnie gorąco polecam moją ostatnią książkę "Łańcut, moja miłość", która cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Adres księgarni internetowej :
Sklep - Wydawnictwa Bogusława Kaczyńskiego
www.sklep-boguslaw-kaczynski.pl
Życzę miłego robienia zakupów!
 


 

Szanowni Państwo,
Mam Wam tyle do opowiadania, ale od kilku dni leżę w łóżku z bolącym gardłem, które nie chce wydobywać żadnego dźwięku. Ot, zwyczajna jesienna infekcja. U mnie dość skomplikowana, bo nie mogę zażywać większości lekarstw. Muszę, więc tę chorobę w cieple wyleżeć. Jak będę się czuł na siłach, opiszę Wam wrażenia z Przystanków Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury. Z Warszawy i Krakowa. A teraz pozdrawiam Państwa i życzę zdrowia. Chrońcie swoje gardła przed infekcją!

 
 
 

 Drodzy Przyjaciele,
Dzisiaj wielka chwila. W Sali Kongresowej odbędzie się pierwszy w Warszawie Przystanek Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury. Pojutrze, czyli w niedzielę Przystanek w Krakowie. Ci sami wykonawcy i ta sama Orkiestra oraz Chór. O przebiegu Przystanków poinformuję Was na początku przyszłego tygodnia. Trzymajcie za nas kciuki!


 

 Link do artykułu w polskim radiu.

 Wywiad z Panem Bogusławem Kaczyńskim


 

 


 

Szanowni Państwo,

W poniedziałek, 29 października w ogromnym studiu na Woronicza  przeprowadzono test z okazji 60 – lecia istnienia Telewizji Polskiej. Przypominał on  historię, dokonania i sukcesy Telewizji Publicznej. Do udziału w teście zaproszono 60 dawnych i obecnych gwiazd. Ja również znalazłem się wśród nich. Najprzyjemniejszą  częścią wieczoru było spotkanie z koleżankami i kolegami, których od dawna nie widziałem. Wszyscy cieszyliśmy  się z tego spotkania. Czułem się, jakbym drugi raz wszedłem do tej samej rzeki. Wiem, że to niemożliwe, ale mnie się wydawało, że nagle czas cofnął się o 30, 40 lat i znów mijamy sie na telewizyjnym korytarzu, pijemy kawę w bufecie i rozmawiamy ze sobą. Rozmawiamy i  rozmawiamy. Było cudownie. Wszyscy bez wyjątku utrzymują nadal znakomitą formę intelektualną i fizyczną, pięknie wyglądają i są jak zawsze eleganccy. Po tym spotkaniu długo nie mogłem zasnąć, tylko wspominałem  te  piękne czasy, które niestety już nie wrócą.

Podczas testu mówiono o różnych ważnych datach z historii Telewizji, podawano liczne statystyki i koncentrowano sie głównie na serialach, które w dużej mierze wypełniają  współczesny program Telewizji. Nie wspomniano niestety o serialach, które przeszły do historii oraz polskiego dziedzictwa. A przecież   w tej dziedzinie wzorem  do naśladowania. Nie zająknięto sie nawet o "Nocach i dniach" Jerzego Antczaka, ani o "Królowej Bonie", „Chłopach”, „Ziemi obiecanej”, czy „Lalce”. I o wielu innych ponadczasowych arcydziełach. Podczas wieczoru, transmitowanego "na żywo", nie wspomniano także ani słowa o sztuce muzycznej, która jeszcze do niedawna była prawdziwą potęgą w programach telewizyjnych. Pomylono przy okazji amatorską rozrywkę z muzyką, co jest  w dzisiejszym świecie nagminne, a nawet obowiązujące. Wielka szkoda, że starano się wymazać ze zbiorowej pamięci wysiłek i sukcesy wielu ludzi, którzy starali się utrwalać polskie dziedzictwo kulturowe i informować o tym, co dzieje się w wielkim świecie. Szkoda, wielka szkoda. Podobne rzeczy widziałem przed laty w Chinach podczas „rewolucji kulturalnej”. Jednak ten mądry Naród  usunął  całe spustoszenie poczynione przez gromadę nieokrzesanych hunwejbinów i w stosunkowo krótkim czasie wyrównał krzywdy oraz straty godzące w ich tradycję. Nastąpił prawdziwy skok cywilizacyjny. Miejmy nadzieję, że i u nas nadejdzie ten oczekiwany przez miliony telewidzów  czas. Oby jak najszybciej!

Kończąc tych kilka słów stwierdzam, że spotkanie z moimi sławnymi  kolegami było  nad wyraz miłe i niezapomniane.

Pozdrawiam Was jak zwykle serdecznie, już listopadowo.


 

 

Angora 14 X 2012

 

„DLA MNIE TO MÓJ KRAJ”

 

Bogusław Kaczyński udzielił wywiadu w „Przeglądzie" z dnia 7 października 2012 r., a wytrawny publicysta Bronisław Tumiłowicz, który z nim rozmawiał, opa­trzył tę publikację tytułem „Amatorszczy­zna zamiast kultury". Jest tam o „tragicz­nym pomieszaniu pojęć, co jest kulturą, a co rozrywką", oraz braku zainteresowa­nia mediów ostatnim Konkursem Chopi­nowskim, kiedy to „stacje telewizyjne, publiczne i komercyjne nie tylko nie transmitowały największego polskiego wydarzenia kulturalnego o randze świa­towej, ale nawet nie relacjonowały w swoich dziennikach przebiegu Konkur­su, nie informowały, kto przeszedł do na­stępnego etapu, jakie szanse mają Pola­cy, a jakie Azjaci, którzy podbijają należą­ce do niedawna do Polski imperium cho­pinowskie". Następnie wieloletni przyja­ciel Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej mówił o umieraniu powolną śmiercią zespołu „Mazowsze" oraz o tym, że „prezentując od rana do wieczora we wszystkich tele­wizjach parady amatorów, ogłupiamy no­we pokolenia Polaków, a [...] wysoką kulturę wyeliminowano ze środków ma­sowego przekazu niemal zupełnie".

Jako przykład działań mogących od­wrócić złą sytuację w naszej kulturze mu­zycznej podaje Kaczyński swe festiwale w Łańcucie i Krynicy. Ma rację. Ale, za­pewne aby nie osłabiać zapału ewentual­nych następców, nie mówi, że po ich zbudowaniu, rozsławieniu i zapewnieniu intensywnego oddziaływania na licznych uczestników i rzesze telewidzów został z nich usunięty. Nastąpiło to w drodze systematycznych, konsekwentnych, podstępnych i uporczywych działań róż­nej maści durniów, cwaniaków, artystycz­nych miernot i organizacyjnych impoten­tów. Ktoś taki jak On, jednocześnie arty­sta, menedżer, prezenter, gwiazda telewi­zji, autor książek, postać rozpoznawalna w każdym środowisku, nawet na końcu najdalszej polskiej wsi, był osobą co naj­mniej niewygodną, groźną, drażniącą, słowem - solą w oku. Dotyczyło to nie tyl­ko pospolitych i tylko chwilowo mających coś do powiedzenia głupków. W naszym kraju proceder wykańczania się nawza­jem znany jest i uprawiany również w gre­miach uważających się za tzw. dobre to­warzystwo.

Tak to na oczach rodaków sukcesy Ka­czyńskiego beztrosko, a nawet z satysfak­cją, próbowano zamienić w klęskę. Mimo wielu usiłowań - nic z tego nie wyszło. Fe­stiwal w Łańcucie do dziś nie odzyskał swego blasku i świetności. Natomiast podczas pierwszych bez niego tegorocz­nych prezentacji kiepurowskich, jak sam opowiada w wywiadzie: „...w kawiarniach w Krynicy od stolika do stolika bywalcy przekazywali sobie wiadomość, że obec­ny <> tak się miał do po­przednich <> jak izba wytrzeźwień do Izby Lordów".

Bogusław Kaczyński nie byłby sobą, gdyby czynem nie zareagował na spoty­kające go niegodziwości. Już w paździer­niku w Mielcu, a w listopadzie w Warsza­wie (Sala Kongresowa) i w Krakowie (Au­dytorium Maximum) zapowiedzia­no XX edycję Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury. Od teraz impreza ta bę­dzie miała charakter wędrujący, dociera­jąc wszędzie, gdzie tylko w Polsce zechcą widzieć Kaczyńskiego i słyszeć o Kiepurze.

Będę zabiegał, aby w programach fe­stiwalowych Kaczyński przeznaczył po­czesne miejsce ojcu naszej narodowej opery Stanisławowi Moniuszce. Ostatnio bowiem Maria Fołtyn trwale zaniemogła, z czymś takim jak obecnie Festiwal Mo­niuszkowski w Kudowie ktoś taki jak ja nie może mieć nic wspólnego, a o kolej­nym Konkursie Wokalnym im. Stanisława Moniuszki w Warszawie dochodzą wia­domości dziwne, osobliwe i trudne do pojęcia.

Wędrujący Festiwal Kaczyńskiego jest konceptem artystycznie, popularyzator­sko i organizacyjnie o wiele lepszym niż gnieżdżenie się w krynickiej pijalni lub kudowskim parku oraz wysłuchiwanie niewiele cokolwiek rozumiejących, nie-mających na nic pieniędzy miejscowych kacyków.

Jako motto przyszłych poczynań Bo­gusia przytaczam usłyszany kiedyś w „Szkle kontaktowym” czterowiersz, którego autorstwo przypisuję Krzysztofo­wi Daukszewiczowi:

„Dla uczciwych jest to piekło

Dla cwaniaków raj

Dla głupich - głupota

Dla mnie to mój kraj".

 Sławomir Pietras



 

Szanowni Państwo

Serdecznie zapraszamy do Sali Kongresowej w Warszawie na przedstawienie musicalu „Skrzypek na dachu”, w wykonaniu artystów Teatru Muzycznego w Łodzi. W roli głównej wystąpi znakomity baryton i aktor Zbigniew Macias, który rolę Tewie Mleczarza zalicza do swoich największych kreacji. Zachęcam do kolejnego obejrzenia tego najsławniejszego musicalu świata. Naprawdę warto! Ponadczasowe treści płynące ze sceny uskrzydlają każdego człowieka i zmuszają do wielu przemyśleń, a czasem nawet do zmiany dotychczasowej postawy życiowej.

P.S. Wraz z współpracownikami Impresariatu Casa Grande pochłonięty jestem pracą nad najbliższymi Przystankami Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury, które już za miesiąc odbędą się w Warszawie, Krakowie i Łodzi. Następne Przystanki są w realizacji.


 
 

 


 

Szanowni Państwo,

Przez dwa dni przebywałem w Krakowie. Była piękna pogoda i spędziłem cudowny wieczór w ogródku kawiarnianym na wypełnionym tłumem krakowskim Rynku. Niezapomniane wrażenia. Prawdziwa Europejska Stolica Kultury i Dobrego Obyczaju. Następnego dnia odbyła się konferencja prasowa, z udziałem prasy, radia i telewizji. Panowała bardzo serdeczna atmosfera. Widoki też były piękne, gdyż spotkanie odbywało się w Sukiennicach, w kawiarni „ Noworolski”. Mogliśmy dłuższy czas popatrzeć na Kościół Mariacki i pomnik Mickiewicza. Rozmowa dotyczyła kolejnego Przystanku Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury, który odbędzie się w Krakowie już 18 listopada w pięknej Sali Audytorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Współorganizatorem Gali jest krakowski impresario pani Jolanta Suder. Bilety są już do nabycia. Mam nadzieję, że sala wypełni się po brzegi publicznością i będzie panowała tak gorąca i miła atmosfera jak w Mielcu, podczas pierwszego w tym sezonie Przystanku Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury.
Zapraszam i pozdrawiam wszystkich serdecznie.

link: http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/kultura/1240091-muzyczne-przystanki-boguslawa-kaczynskiego.html

Przed chwilą dotarł do mnie artykuł z Dziennika Polskiego w Krakowie na temat planowanego Przystanku Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury. Autorką publikacji jest Agnieszka Malatyńska - Stankiewicz.
Zapraszam do przeczytania.


 

Dyrektor Festiwalu - Bogusław Kaczyński               

         

Szanowni Państwo,                                         

Pierwszy Przystanek Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury mamy  już za sobą. Wróciłem do Warszawy zmęczony, ale uskrzydlony sukcesem jaki odnieśliśmy w Mielcu. Ogromną Halę MOSiR wypełniła kilkutysięc

zna publiczność. Widzowie byli w różnym wieku. Oprócz dorosłej publiczności widziało się młodzież studencką, gimnazjalną, a nawet dzieci, które przyszły z rodzicami. Wszyscy soliści byli niezwykle serdecznie i żywiołowo oklaskiwani. Ciągle proszono ich o bisy. Bisowali aż osiem razy. Przez to Gala trwała cztery godziny. Publiczność była uradowana i znakomicie się bawiła. Niektóre utwory wykonywała wraz z solistami. A muszę powiedzieć, że śpiewała bardzo dobrze i muzykalnie,

jak gdyby przez całe życie należała do profesjonalnych chórów. Kiedy Przystanek Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury dobiegł końca, cała sala poderwała się z miejsc i urządziła wykonawcom kilkuminutową owację stojącą. Po oficjalnym zakończeniu koncertu publicz

ność znów zajęła miejsca i nie chciała wracać do domu, tylko czekała na dalsze bisy. To było wspaniałe i wzruszające dla wszystkich wykonawców. Gospodarze miasta już chwilę po zakończeniu koncertu zaprosili nas na następny Przystanek. W przyszłym roku. Przyjęl

iśmy zaproszenie z radością. Chcielibyśmy też podziękować za troskliwość i  sprawną organizację dyrektorowi Samorządowego Centrum Kultury w Mielcu, panu Jackowi Tejchmie.

Mamy nadzieję, że tak znakomita inauguracja Przystanków Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury w sezonie 2012/2013 znajdzie równie wspaniałą kontynuację w innych miastach.  Wszystkich serd

ecznie zapraszamy.

Zamieszczamy kilka fotografii z Przystanku w Mielcu, dzięki uprzejmości autora zdjęć, którym jest Foto Lab Stanisław Bryg.

     

 

 


 

 

 


 

 


Szanowni Państwo,

Już w poniedziałek odbędzie się w Mielcu, w ogromnej hali MOSiR pierwszy w tym sezonie Przystanek Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury. Towarzyszy tej gali wielkiej zainteresowanie publiczności. Wystąpią znakomite g
wiazdy: Grażyna Brodzińska, Eliza Kruszczyńska, Witold Matulka, Adam Szerszeń i Tadeusz Szlenkier. Grać będzie Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej w Katowicach pod dyrekcją Mirosława Jacka Błaszczyka. Ja będę gospodarzem Gali. Potem czekają nas Sale Koncertowe Poznania, Warszawy, Krakowa i Łodzi. Druga tura Przystanków jest w końcowej fazie realizacji. Serdecznie zapraszam. Naprawdę warto! 

W ostatnim czasie Telewizja Polska wielokrotnie powtarzała na różnych swoich kanałach program Kamili Dreckiej z cyklu "Prawdę mówiąc", którego jestem bohaterem. Otrzymałem od telewidzów z Polski i wielu krajów świata bardzo miłe maile, za które serdecznie dziękuję. Dla tych, którzy nie widzieli tego programu podaję link i zapraszam do jego obejrzenia. 
Życzę miłego czasu przed ekranem. Łączę pozdrowienia. Proszę trzymać kciuki za inaugurację całej serii Przystanków Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury, który - jak widzicie - nadal żyje i ma się bardzo dobrze.


http://www.tvp.pl/vod/audycje/publicystyka/prawde-mowiac/wideo/25082012-2000/8178429

 SZANOWNI PAŃSTWO,

Dzisiaj zakończyłem pisanie książki "Łańcut, moja miłość" i przesłałem ją grafikowi do składu. Książka ukaże się pewnie w ciągu kilku tygodni i mam nadzieję, że zainteresuje czytelników. Będzie zawierała nie tylko masę anegdot, ale także ogromną ilość przepięknych fotografii, na których uwiecznieni są znakomici artyści. Mogę teraz spokojnie poświęcić czas kontynuacji Przystanków Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury. Już 10 września będziemy występowali w ogromnej hali widowiskowej w Mielcu. Potem będzie Sala Kongresowa w Warszawie, Opera Poznańska, Hala Areny w Łodzi i Audytorium Maximum w Krakowie. Dalsza trasa jest w trakcie ustalania. Zgłasza się do mnie wiele miast, które proponują zorganizowanie u nich Przystanku. W salach i w plenerze. Zbieram te zgłoszenia i układam trasę występów. Będę Was o tym informował na bieżąco. 
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę pięknych, ciągle jeszcze wakacyjnych dni. A potem równie pięknego i ciepłego "babiego lata".
 
 

 


 

 

SZANOWNI PAŃSTWO,

 

 W ostatnich dniach w kolorowej prasie i na portalach internetowych rozgorzała zażarta dyskusja na temat dalszych losów Festiwalu w Krynicy organizowanego w tym roku przez burmistrza Reśko. Jak Państwo wiedzą w marcu zrezygnowałem z dalszego prowadzenia Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury w Krynicy-Zdroju. Byłem tam dyrektorem od 28 lat i ciężką pracą doprowadziłem Festiwal do dwutygodniowej formuły. Chciałem, aby było to prawdziwe święto muzyki o wymiarze europejskim, a nawet światowym. Niestety brak jakiegokolwiek kontaktu i porozumienia z nowo wybranym burmistrzem Krynicy uniemożliwiło mi dalsze kierowanie Festiwalem. Wycofałem się więc i przeniosłem stworzony przez siebie Europejski Festiwal im. Jana Kiepury do miast, których prezydenci i burmistrzowie  zabiegają o organizację, na ich terenie, tak wielkiej i prestiżowej imprezy. Już od września wyruszamy z Przystankami Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury w Polskę. Do Świąt Bożego Narodzenia prezentować będziemy naszą sztukę w Mielcu, Poznaniu, Warszawie, Krakowie i Łodzi. To jeszcze nie wszystkie miasta umieszczone na mapie naszej podróży. Jestem przekonany, że Przystanki będą świetną formą upowszechnienia kultury muzycznej w różnych regionach Polski. Mam nadzieję, że tę piękną i pożyteczną inicjatywę dostrzeże Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego? Wątpię.

W rozgrywkach prasowych i internetowych staram się nie brać udziału. Dzisiaj otrzymałem link do portalu www.krynica-fakty.pl. Zainteresowanych zachęcam do przeczytania. A wszystkich Państwa zapraszam na Przystanki Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury.

link do artykuły

 



 

SZANOWNI PAŃSTWO,

Przekazuję wiadomość z ostatniej chwili. 

 

 10 WRZESIEŃ

 

PIERWSZY PRZYSTANEK EUROPEJSKIEGO FESTIWALU

IM. JANA KIEPURY

 

odbędzie się 10 września w Mielcu. Hala MOSiR o godzinie 19:30. Wystąpią  : Grażyna Brodzińska, Eliza Kruszczyńska, Witold Matulka, Tadeusz Szlenkier, Adam Szerszeń. Grać będzie Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej pod dyrekcją Mirosława Jacka Błaszczyka.

Gospodarz Gali – Bogusław Kaczyński

W programie arie operowe, operetkowe, musicalowe i piosenki.

Bilety do nabycia w Samorządowym Centrum Kultury w Mielcu od 16 sierpnia.

Serdecznie zapraszamy!

 


 PRZYSTANKI FESTIWALOWE W WIELU MIASTACH POLSKI

 

 

Szanowni Państwo!

Jesienią wznawiam Europejski Festiwal im. Jana Kiepury, który nie będzie odbywał się, jak dotychczas w jednym miejscu, tylko w formie przystanków odwiedzi wiele miast w Polsce i zagranicą. Czas Euro dobiega końca. Mam nadzieję, że Polacy po tych  piłkarskich emocjach z przyjemnością spotkają  się ze mną na festiwalowych koncertach. Pierwszy Przystanek Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury odbędzie się w Hali MOSiR w Mielcu 10 września. Następny w Sali Kongresowej w Warszawie dnia 16 listopada, w piątek. Na następny koncert z tego cyklu zapraszamy w listopadzie do Poznania. Kolejny Przystanek odbędzie się w grudniu w Hali Arena w Łodzi. Festiwal stanie się w ten sposób jeszcze bardziej dostępnym dla wszystkich wydarzeniem artystycznym. Otrzymałem wiele zaproszeń z większych i mniejszych miast, z Krakowa, Katowic, Sosnowca, Mielca, Lublina, a nawet dalekiego Toronto i Chicago. Analizuję te propozycje i na bieżąco będę Państwa informował o kolejnych Przystankach Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury. Wierzę, że na tych koncertach spotkam swoją dawną, ale także nową publiczność. Będziemy wspólnie słuchali pięknej muzyki operowej, operetkowej, musicalowej i piosenek w wykonaniu wielkich gwiazd scen  muzycznych oraz znakomitej Orkiestry Filharmonii Śląskiej w Katowicach. Szczegóły programowe i obsadę koncertów podam w następnych komunikatach.

W przeszłości Europejski Festiwal im. Jana Kiepury cieszył się ogromnym, rzec by można rekordowym zainteresowaniem publiczności z całego kraju i z najdalszych zakątków świata. Mam nadzieję, że znów się spotkamy i będziemy świętowali niepowtarzalne wydarzenia muzyczne, którym patronuje Jan Kiepura. Ja będę gospodarzem tych wieczorów i będę wszystkich Państwa najserdeczniej,  jak tylko potrafię, witał.

Czekam na dalsze zgłoszenia od prezydentów, burmistrzów miast  oraz dyrektorów firm, którzy chcieliby również u siebie gościć kolejny Przystanek Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury.

Naprawdę warto!

Pozdrawiam wszystkich i serdecznie zapraszam.

 

 

                                                                                                                       
       
 
 
 

 


Szanowni Państwo!

Zapraszam  serdecznie do TV Polonia na program „Salon Polonii”, którego tym razem jestem bohaterem. Rozmowę prowadził red. Artur Głowacki. Emisja „Salonu”odbędzie się 22 lipca 2012 roku o godz. 16:50. Powtórka już następnego dnia. Na Amerykę Północną i Południową o godz. 00:10. Na Australię i Azję o godz. 14:45. Zapraszam przed telewizory moich sympatyków i przyjaciół nie tylko z Polski, ale także mieszkających na całym globie ziemskim. Jak to dobrze, że możemy od czasu do czasu spotkać się przynajmniej na falach eteru. Załączam cudem zachowane z dzieciństwa dwa zdjęcia: z debiutu i z Ojcem. Będę na ten temat w programie wiele opowiadał.

         

 

 

 


 W tygodniku Viva (nr 8, 12 kwietnia 2012) odnotowano pojawienie się na portalu Plejada.pl rozmowy z Anną Muchą. Zachęcam do obejrzenia i serdecznie pozdrawiam!

Poniżej podajemy link gdzie można obejrzeć wywiad.
 
 
Szanowni Państwo,

Po długim namyśle i liczeniu festiwalowych funduszy zmuszeni jesteśmy podjąć decyzję o odwołaniu Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury, który miał odbyć się w dniach 11-25 sierpnia 2012 r.
Zeszłoroczny Festiwal zakończył się dla nas poważną stratą finansową. Nie możemy pozwolić sobie na podobne ryzyko w tym roku, bo groziłoby to katastrofą dla naszej firmy. Przepraszamy Państwa bardzo za tę decyzję, która może pokrzyżować  wielu osobom plany wakacyjne.
Czekajmy na lepsze czasy, które – mamy nadzieję – kiedyś nadejdą.
Proszę być z nami w kontakcie i oczekiwać wiadomości o nowej edycji  i miejscu
Europejskiego Festiwalu im. Jana Kiepury.

Łączymy serdeczne pozdrowienia i życzenia miłych wakacji.
 
Bogusław Kaczyński
i  Zespół Casa Grande




NOWOŚĆ WYDAWNICZA !!!
 
 

Książka przynosi wiele nieznanych, lub zapomnianych faktów z życia legendarnego śpiewaka i słynnego gwiazdora filmowego. W tekście starannie wyeksponowane zostały związki Jana Kiepury z Krynicą. Dawniej i obecnie. Ciekawa lektura dla tych, którym bliska jest pamięć o wspaniałym i zadziornym, a czasami nieznośnym „Chłopaku z Sosnowca”. Każdy powinien przeczytać tę książkę!

 CENA PROMOCYJNA 15 ZŁ

 +koszt przesyłki 13 zł

 
 

NOWOŚĆ WYDAWNICZA !!!
 

27 często burzliwych rozmów z wielkimi światowymi  gwiazdami, które opowiadają o swoich legendarnych karierach. Uczą też, jak bezpiecznie kroczyć na Parnas sztuki. Bohaterami są naprawdę wielcy: Pavarotti, Caballe, Nilsson, Barysznikow, Plisiecka, Lifar, Zimińska, Eggerth, Halama i wielu innych. Każda z opisanych gwiazd jest inna, ale z pewnością wyjątkowa. Świetna lektura dla miłośników kultury i dla młodzieży, która marzy o wielkiej karierze.

 

 CENA PROMOCYJNA 30 ZŁ

+ koszt przesyłki 13 zł 

 
 
 
NOWOŚĆ WYDAWNICZA
2 CD
 
 

ZAMÓW JUŻ TERAZ biuro@casa-grande.pl,

A W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI OTRZYMASZ KOMPLET 2 PŁYT CD

PO CENIE PROMOCYJNEJ 35 ZŁOTYCH + KOSZT PRZESYŁKI 10 ZŁ


 

 
WSPANIAŁY I LUKSUSOWY PREZENT
(Z PŁYTĄ ARTUR RUBINSTEIN GRA CHOPINA) 
SPRZEDAŻ WYSYŁKOWA CENA PROMOCYJNA 100 ZŁ  + KOSZT WYSYŁKI  13 ZŁOTYCH  REALIZACJA W KOLEJNOŚCI ZGŁOSZEŃ
 

 
 KSIĄŻKA,KTÓRA
ZBULWERSOWAŁA OPINIĘ PUBLICZNĄ !

Ta książka, bogato i fantazyjnie ilustrowana zdjęciami, przypomina zdarzenia i ludzi, którzy trzydzieści i czterdzieści lat temu byli bohaterami masowej wyobraźni, ulubieńcami tłumów a ich dokonania zapisały się na trwałe w historii polskiej kultury. Na 482 stronach autor ukazuje sentymentalną podróż w czasie, do krainy młodości wielu z nas. Młodsi metryką, niech zazdroszczą nam pięknego czasu, w którym biegło nasze emocjonalne życie.

Pasjonująca lektura.

 

Szukaj w sklepach Empiku oraz w naszym sklepie internetowym

 (po cenie promocyjnej): http://www.casa-grande.pl/ oraz emailem biuro@casa-grande.pl

Koszt wysyłki pocztowej : 13 zł

Realizacja błyskawiczna wg. kolejności złożonych zamówień.


 


 

 






Strona glówna | Organizator | Bilety | Galeria | Ksiazki i plyty | Kontakt

O Janie Kiepurze | Historia Festiwalu | Krynica Zdrój | Sponsorzy i partnerzy

Wykonanie Adicom.pl - strony internetowe